Twoja pelargonia na parapecie ma długie, gołe pędy i tylko kilka żółknących liści na samych końcach? Nie czekaj z tym do wiosny. Przed zimowaniem każdy zdrewniały pęd skracam tuż nad trzecim węzłem od podstawy, ukośnie pod kątem 45 stopni, 5 mm nad pąkiem. Wtedy ruszają uśpione pąki na dole i krzak gęstnieje.
Dlaczego pelargonia na parapecie łysieje od dołu?
Pelargonia potrzebuje dużo światła. Jesienią dzień robi się krótki, a jeśli doniczka stoi w głębi pokoju, roślina wyciąga pędy w stronę okna. Liście bledną. Najniższe, do których światło prawie nie dociera, żółkną i spadają jako pierwsze.
Drugi winowajca to ciepło. W pokoju, w którym jest ponad 15 stopni, pelargonia nie przechodzi w stan spoczynku i dalej rośnie. Przy słabym świetle nowe przyrosty wychodzą cienkie, krzywe i długie.
Do tego dochodzi podlewanie. Przelana roślina w ciemnym kącie szybko zaczyna gnić od korzeni i gubi liście. Przesuszona zrzuca najstarsze liście, żeby utrzymać przy życiu wierzchołki pędów. Doniczki ustawione ciasno obok siebie konkurują o światło i słabną jeszcze szybciej. Nawóz w takiej sytuacji nie pomoże. Pomoże cięcie.
Cięcie nad trzecim węzłem krok po kroku
Węzeł to zgrubienie na pędzie, z którego wyrastał liść albo w którym widać mały, uśpiony pąk.
- Wybierz główne pędy. Przycinasz każdy zdrewniały, gruby pęd, który wyrasta z podstawy krzaka.
- Policz trzy węzły od dołu. Liczenie zaczynasz od podstawy pędu. Cięcie wypada tuż nad trzecim węzłem.
- Tnij ukośnie. Ostrze prowadź pod kątem 45 stopni, 5 mm nad pąkiem.
- Pilnuj skosu. Na skośnej ranie nie zbiera się wilgoć, więc miejsce cięcia nie gnije.
Tak wyglądają pierwsze dwie cyfry popularnej zasady 3-5-7: trzy węzły oraz 45 stopni i 5 mm. Za pierwszym razem byłam przekonana, że zostaną mi same patyki. Zaraz po cięciu pelargonia faktycznie tak wygląda, ale o to właśnie chodzi. Cięcie budzi pąki schowane nisko na pędach. Po 4 tygodniach krzak wyraźnie się zagęszcza i zbiera siły na bujne kwitnienie w kolejnym sezonie.
Co robię z pelargonią po cięciu
Najważniejsza jest woda, a właściwie jej ograniczenie. Roślina bez liści prawie nie odparowuje, więc ziemia długo trzyma wilgoć. Podlewam bardzo ostrożnie, bo przy mokrym podłożu szybko pojawia się pleśń.
Doniczkę stawiam na jasnym, suchym parapecie, w pomieszczeniu, w którym nie ma więcej niż 15 stopni. W chłodzie pelargonia odpoczywa i nie wypuszcza wiotkich pędów przy krótkim dniu.
Nawozu nie daję wcale, dopóki nie pojawią się nowe liście. Dopiero dwa tygodnie po ich wykształceniu zaczynam delikatnie dokarmiać roślinę zbilansowanym nawozem z azotem i fosforem.
Siódmy węzeł zostaw na wiosnę
Ostatnia cyfra zasady dotyczy nowych przyrostów, które pojawiają się dopiero po okresie spoczynku. Kiedy młody pęd boczny ma pięć-sześć w pełni rozwiniętych liści, odszukaj na nim siódmy węzeł i delikatnie usuń wierzchołek tuż nad nim.
Powtarzam to przy każdym nowym przyroście. Pelargonia przestaje wtedy pędzić w górę i zamiast kilku wysokich tyczek robi się z niej gęsty, zwarty krzak.